RSS
niedziela, 11 września 2011
Akcja- reaktywacja ;-)

Wkrótce minie rok od ostatniego wpisu, toteż postanowiłam reaktywowac bloga. Tym bardziej, że w moim psiowym życiu dużo się dzieje. Niemniej tytuł tego bloga może wprowadzac pewne zamieszanie, jako że wkrótce miną 3 lata od czasu, gdy Zupa odeszła za Tęczowy Most, a Elza stała się nierozerwalnym członkiem naszego stada- tak naprawdę, to trudno mi wyobrazic sobie te czasy, kiedy jej nie było! Dlatego reaktywowany blog znajduje się pod nowym adresem: www.psyjaciele.blogspot.com

ZAPRASZAM!!!

18:32, aleksandraalicja
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 listopada 2010
Kalendarz 2011 Stowarzyszenia Pomocy Rottweilerom rott.pl

Kalendarz

Elza na drugim zdjęciu od góry PO PRAWEJ :D

12:27, aleksandraalicja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Klinika weterynaryjna "Vetka"

Ostatnio mam mało czasu na cokolwiek, a to wszystko przez WIELKIE OTWARCIE. Bowiem od zeszłego tygodnia działa klinika weterynaryjna "Vetka", w której mam przyjemność pracować. Zapraszam do wizyty wirtualnej na stronie www.klinika-vetka.pl, a także w realu.

tablica

recepcja

sala operacyjna

sala zabiegowa

14:37, aleksandraalicja
Link Komentarze (2) »
środa, 20 października 2010
Prawdziwy zaklinacz psów...

... powinien charakteryzować się CHARYZMĄ. Taką, że jak mówi: "siad-zostań!", to komendę wykonują natychmiast i wszyscy. ABSOLUTNIE WSZYSCY:

Ala i suki

Posłuch mam, czas teraz pisać scenariusz do autorskiego programu TV!

12:51, aleksandraalicja
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 października 2010
O spacerach raz jeszcze

Robiąc porządek w notatkach na blogu znalazłam starą notkę dotyczącą spacerów, napisaną przeze mnie 11 stycznia 2008 r. :

"Nudzący się pies... widok dość powszechny ze względu na permamentny brak czasu dla nas samych, a co tu dopiero mówić o psie! Mimo to większość miłośników psów kosztem siebie spędza na spacerowaniu z psem często długie godziny. No bo w końcu pies to obowiązek, a my się do tego obowiązku poczuwamy (w większości) i staramy się zapewnić psu godziwą rozrywkę. Ale jakże często pies po takim spacerze wraca do domu rzeźki i pełen energii, podczas gdy my sami wpadamy w wir czekających na nas obowiązków, ledwie przebierając nogami ze zmęczenia! A pies się nadal nudzi... Co wobec tego zrobić? W jaki sposób spowodować, by to zwierzak padł w domu plackiem?

Ano trzeba mądrze zaplanować psu dzień, ze szczególnym uwzględnieniem spaceru. Pies przesypia średnio 14-16 godzin na dobę, zależy jeszcze od psa. Pozostałe 8-10 godzin przeznacza na codzienną aktywność i rozładowanie energii. Mało kto z nas pracuje 5 godzin dziennie, zarabiając wystarczająco, by godnie z tego żyć i resztę czasu poświęca psu. Średnio pracujemy po 8 i więcej godzin, mamy rodziny, obowiązki... Pies nie może nam zająć całego wolnego czasu, więc zaplanujmy sobie ten czas tak, by jak najbardziej wymęczyć psa. W końcu nie od dziś wiadomo, że pies zmęczony to pies szczęśliwy ;-)

Są dwa rodzaje zmęczenia: psychiczne i fizyczne. Każdy pies dla dobrego samopoczucia potrzebuje obu rodzajów zmęczenia, ze szczególnym naciskiem na psychiczne. Dlaczego? Otóż postawmy sprawę jasno: zmęczyć fizycznie młodego, zdrowego i pełnego energii psa jest ogromnie trudno. Nawet jak sięgniemy po rower i zafundujemy futrzakowi dwudziestokilometrowy maraton, to owszem, będzie on tego dnia zmęczony. Ale po 5 dniach będzie w stanie z tętnem równym spoczynkowemu przebiec i 50 km, a my? My już niekoniecznie ;-) Dlatego właśnie tak ważne jest zmęczenie psychiczne. Nas kosztuje mało energii, zajmuje stosunkowo mało czasu, a efekty są wymierne. Dlatego od dziś- koniec ze spacerkami, na których my idziemy zatopieni w myślach, a pies daleko od nas buszuje po krzakach, zapominając wogóle o naszym istnieniu. Spacer ma być aktywny, z elementami zabawy i szkolenia, ale także luźnego biegania.

A oto co można robić na spacerze:


  • bawić się w aportowanie- jeśli oczywiście mamy zabawkowego psa :-) Jeśli nie, to ta forma aktywności odpada. Bywa też, że nasz pies owszem, szaleje za zabawką, ale tylko w domu, a na spacerze jest tak zainteresowany wszystkim dookoła, że nie ma najmniejszej ochoty na zabawę. W takim przypadku najlepiej jest przeprowadzić tzw. uzależnianie psa od zabawki. Może być jeszcze inaczej- mamy psa w typie border collie, dla którego zabawka jest najświętszą świętością i który może ją aportować 300 razy pod rząd i dalej nie mieć dość... Niby fajnie, bo w końcu taki pies się zmęczy (choć pewnie prędzej nam po pięćsetnym rzucie omdleje ręka...), ale rzucanie piłek przez cały spacer też nie jset dobrym rozwiązaniem. Wtedy najlepiej zrobić tak: rzucić zabawkę określoną liczbę razy, po czym schować do kieszeni i nie dać się ubłagać psu o następne rzuty! Za to można zapewnić mu inną rozrywkę.
  • bawić się w szarpanie, przeciąganie- bardzo fajna zabawa, większość psów ją bardzo lubi. Ale ma też kilka wad. Po pierwsze, psy są naprawdę silne. Dla mnie problemem jest szarpanie się zabawką z 13-kg Teklą, a co dopiero z większym psem. Po drugie- pies musi absolutnie na komendę puszczać zabawkę. Inaczej zabawa może przerodzić się w rywalizację,a czasem nawet w otwartą walkę. Po trzecie- istnieje grupa psów, dla których taka zabawa jest zbyt dużym wyzwalaczem emocji i można mieć potem problem w opanowaniu psa. Ale dla większości znanych mi zwierzaków jest to fajna, wymęczająca zabawa, do tego czyniąca z właściciela obiekt pożądania, bo to on ma zabawkę...
  • bawić się w chowanego- polecane zwłaszcza przy psach, które zapominają o Bożym świecie, nie mówiąc już o właścicielu. Jeśli idziemy we dwoje- wtedy jedna osoba trzyma psa, a druga się mu chowa.
  • kazać psu szukać- to nie jest trudne, naprawdę, a szukanie (tudzież bardziej rozwinięta forma- czyli tropienie) nie tylko bardzo męczy psychicznie, to jeszcze każdy pies to potrafi. Można zacząć w domu- chowając psu zabawki najpierw w łatwe miejsca, potem w coraz trudniejsze. Potem na dworze- chować można zabawki, ale także części garderoby (bardzo dobre są rękawiczki). Po znalezieniu warto z psem chwilę zabawką się pobawić i następnie wymienić na smakola. Niektóre psy mają taką pasję do szukania, że nie spoczną, póki nie znajdą, inne z kolei wymagają dużej ilości zachęt i sukcesów. Naprawdę jeszcze raz polecam. A jeżeli nam się spodoba, to z czasem można zacząć z psem tropienie- a to jest dopiero zabawa!
  • szkolić- można robić normalne sesje szkoleniowe, początkowo w miejscach mało atrakcyjnych.  Pamiętajmy zawsze o super nagrodach (zabawki, smakołyki)! Szkolenie powinno być krótkie i raczej polegać na przypomnieniu tego, co pies umie. Nowe rzeczy zawsze wprowadzamy najpierw w domu. Poza szkoleniem warto na krótko przywołać psa, kazać mu usiąść, podać łapę czy co tam umie i zwolnić dalej na luźne bieganie.
  • pokonywać przeszkody- skakać przez ławki, rowy, zwalone drzewa, wchodzić na pieńki...
  • Oczywiście, jak najbardziej można z psem biegać czy pokonywać kilometry na rowerze. Ale bezwględnie musi to być zwierzę zdrowe i odpowiedniej rasy. Odpadają psy ras olbrzymich, młode ras dużych, psy ciężkie, z chorobami stawów (zwyrodnienie, dysplazja).

No dobrze, tyle o spacerach (chyba, że macie jakieś inne, ciekawe pomysły?). A co z domem? Wiadomo, że po ledwie godzinnym spacerze pies nie pójdzie grzecznie spać aż do następnego dnia! No więc tutaj możliwości też jest wiele. Ot, wspomniane już szukanie zabawek, tudzież poszukiwanie jedzenia (w końcu żarcie nie musi być podane na talerzu, można nia nie zapracować!). Zabawa w aportowanie. Szkolenie (tak, tak, szkolenie też dla psa może być fajną zabawą!). Zabawki wypchane jedzeniem (choć łatwo zwłaszcza małego psa podtuczyć). Pluszaki. Ale także zwykłe uczestniczenie w życiu rodziny.

Mimo wszystko warto psu raz na jakiś czas zafundować naprawdę porządny, wielogodzinny spacer, tudzież inną formę aktywności. Może trening agility? Frisbee? Posłuszeństwo? Możliwości na aktywne spędzanie czasu z psem jest mnóstwo, a wszystko zależy tylko od nas."

Jak widać- miałam wtedy niezłą wenę twórczą ;-)

10:49, aleksandraalicja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 października 2010
O spacerkach

Temat spacerków wzbudza wśród posiadaczy psów dość duże emocje. Na jednym końcu mamy ludzi, którzy z psem wychodzą pod blok na siku, albo zgoła nie wychodzą wcale, bo przecież pies ma podwórko. Z drugiej strony są zaś Ci, którzy codziennie spędzają z psem minimum 4 godziny dziennie na intensywnym treningu w plenerze (skąd-inąd mam poważne podejrzenia, że takie osoby to nie dość, że są przerażająco zamożne, bo nie muszą pracować, to jeszcze absolutnie nie posiadają rodziny, przyjaciół i innych zainteresowań). A pośrodku- cała gama mniej lub bardziej "normalnych" właścicieli. O dobrych i złych spacerkach można też poczytać w psiej literaturze, bo temat ten dość regularnie przewija się przez psie czasopisma. I za każdym razem można przeczytać co innego. Najpierw było, że pies potrzebuje jak najwięcej ruchu, aktywności, zabaw, szkoleń, bo tylko wtedy jest spełniony. Potem- że nie, bo powoduje to stres i problemy z wyciszeniem się, nie mówiąc już o tym, że przeciętny pies ma dużo lepszą kondycję niż przeciętny człowiek i przeciętnego psa trudno przeciętnemu człowiekowi zmęczyć. Więc jak jest naprawdę? No cóż, trzeba wytyczyć własną ścieżkę, biorąc pod uwagę rasę psa, jego charakter, wiek, użytkowość, zdrowie, oraz nasz charakter, wiek, styl życia itp. Niemniej absolutnym minimum jest godzinny spacer CO-DZIEN-NIE. Oczywiście, może się zdarzyć, że leżymy trawieni gorączką i psa spacer ominie, ale to powinny być wyjątki. Ja chodzę codziennie. Bez względu na to, czy akurat pada, czy też jest mróz minus 20. Czy jestem zmęczona, przeziębiona, albo w depresji. CO-DZIEN-NIE. Z tym, że spacery są różne. Najczęściej jedziemy sobie do lasu, gdzie dziewczyny oddają się psim rozrywkom typu tropienie, taplanie się w błocie i tarzanie w liściach. Najchętniej do powyższego spisu dodałyby jeszcze pogoń za zajączkiem czy sarenką, ale ja absolutnie się na takie rozrywki nie zgadzam. Dlatego Elza po lesie spaceruje na długiej lince. Nie jest to może komfortowe- ani dla niej, ani dla mnie- ale konieczne. W naszym cudnym lesie zajączków i sarenek w bród, a ja nie mam zamiaru mieć na sumieniu ani ślicznej sarenki, ani- tym bardziej- Elzy czy Tekli, jak ją odstrzeli myśliwy. Oczywiście, konieczność chodzenia na lince stanowi doskonałą okazję do ćwiczenia przywołania:

do mnie

a jak już zameldują się u mych stóp obie suki, to można poćwiczyć np. siad:

siad

czy też leżenie:

leżeć

(z którego jestem straszliwie dumna, bo Elza prawie 2 miesiące nie ufała mi na tyle, by się położyć)

Czasem, jak wyjątkowo nie mam czasu, to biorę suki wieczorem na spacer po mieście. Na półtorej godziny jak nic. Spacerujemy po osiedlach, bocznych uliczkach. Przy niektórych kępach trawy spędzamy i dobrych 10 minut. Bo to jest spacer DLA psów. Nie dla mnie.

Ciekawy wpis dotyczący spacerów:

http://sundayivigo.blox.pl/2010/09/Dobry-spacer.html

I kilka zdjęć ze spacerku z siostrą i rodzicowymi psami, Cyganem (10 lat!!!) i Finką:

Ja z czwórką

ja z czwórką

Ala z czwórką

 

08:46, aleksandraalicja
Link Komentarze (2) »
środa, 13 października 2010
Wizyta w ośrodku kolonijno-wypoczynkowym "Hucuł"

W pobliskiej ;-) (ledwie 46 km!) Brennej znajduje się spora hodowla hucułów, którą w ostatnią niedzielę wraz z sukami odwiedziłyśmy. Ośrodek położony jest wyjątkowo malowniczo:

widoczek

a hucki są niezwykle sympatyczne:

hucek

hucki

hucki

dupcie

Jak hucułki poszły w siną dal:

w siną dal

postanowiłam przejść się z dziewczętami w trasę. Na moją propozycję suki zareagowały z entuzjazmem:

do mnie

Tekla

Elza

listki

Elza

otrzepywanie

Nieme prośby:

Elza

Tekla

zostały wysłychane:

lot

Elza gleba

Elza

Tekla

Tekla

Elza

Suki aportowały tak długo, aż padły:

Tekla

Elza

Ja zaś byłam w takim stanie, że już widziałam światełko na końcu tunelu:

światełko

;-)

Tradycyjnie już pozowanie: na kładce huculskiej:

kładka

i dziecięcym domku ze zjeżdżalnią:

domek

więcej zdjęć huckowych tu:http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/Brenna10102010#

a suczych tu: http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/SpacerWBrennej10102010#

 

09:43, aleksandraalicja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 października 2010
Historia o braku historii/wakacje cz.6

dupcie

Maniek

Marcin i Glut

Bura i Max

czempionki

Elza

Karol

konie

Max

Tekla

Żabeczka

Marcin i Czenna

K O N I E C !

 

11:43, aleksandraalicja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 października 2010
Październikowy spacer

Z okazji pięknej pogody i wolnego łikendu zabrałam sucze na długi spacer i nawet wzięłam aparat!

Las z sukami

las

Tekla

W poszukiwaniu wiewiórek:

Tekla

Detektyw Elza na tropie (sarenek):

Elza

Elza

zabawa:

Tekla

Elza

widoczki:

pole

woda

I ćwiczenia: siad-zostań:

siedzą

siad-zostań z utrudnieniem:

suki

suki

Leżeć-zostań:

suki

więcej zdjęć: http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/Spacer09102010#

 

14:14, aleksandraalicja
Link Dodaj komentarz »
Historia pewnej kąpieli/wakacje cz.5

Ponieważ niektóre konie przypominały świnki:

Glut

Czenna

(i bynajmniej nie mam tu na myśli kondycji opasowej), postanowiłam je wykąpać. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam:

Ja i Glut

Niestety, niektórzy:

Marcin

uważali, że robię to ŹLE, toteż postanowili pokazać mi, jak TO się robi prawidłowo:

Marcin myje

A że ja nie mam zamiaru się kłócić, toteż:

myjemy

mycie Clio

:-)

09:58, aleksandraalicja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8