|
niedziela, 11 września 2011
Akcja- reaktywacja ;-)
Wkrótce minie rok od ostatniego wpisu, toteż postanowiłam reaktywowac bloga. Tym bardziej, że w moim psiowym życiu dużo się dzieje. Niemniej tytuł tego bloga może wprowadzac pewne zamieszanie, jako że wkrótce miną 3 lata od czasu, gdy Zupa odeszła za Tęczowy Most, a Elza stała się nierozerwalnym członkiem naszego stada- tak naprawdę, to trudno mi wyobrazic sobie te czasy, kiedy jej nie było! Dlatego reaktywowany blog znajduje się pod nowym adresem: www.psyjaciele.blogspot.com ZAPRASZAM!!!
piątek, 26 listopada 2010
Kalendarz 2011 Stowarzyszenia Pomocy Rottweilerom rott.pl
Elza na drugim zdjęciu od góry PO PRAWEJ :D
poniedziałek, 08 listopada 2010
Klinika weterynaryjna "Vetka"
Ostatnio mam mało czasu na cokolwiek, a to wszystko przez WIELKIE OTWARCIE. Bowiem od zeszłego tygodnia działa klinika weterynaryjna "Vetka", w której mam przyjemność pracować. Zapraszam do wizyty wirtualnej na stronie www.klinika-vetka.pl, a także w realu.
środa, 20 października 2010
Prawdziwy zaklinacz psów...
... powinien charakteryzować się CHARYZMĄ. Taką, że jak mówi: "siad-zostań!", to komendę wykonują natychmiast i wszyscy. ABSOLUTNIE WSZYSCY: Posłuch mam, czas teraz pisać scenariusz do autorskiego programu TV!
piątek, 15 października 2010
O spacerach raz jeszcze
Robiąc porządek w notatkach na blogu znalazłam starą notkę dotyczącą spacerów, napisaną przeze mnie 11 stycznia 2008 r. : "Nudzący się pies... widok dość powszechny ze względu na permamentny brak czasu dla nas samych, a co tu dopiero mówić o psie! Mimo to większość miłośników psów kosztem siebie spędza na spacerowaniu z psem często długie godziny. No bo w końcu pies to obowiązek, a my się do tego obowiązku poczuwamy (w większości) i staramy się zapewnić psu godziwą rozrywkę. Ale jakże często pies po takim spacerze wraca do domu rzeźki i pełen energii, podczas gdy my sami wpadamy w wir czekających na nas obowiązków, ledwie przebierając nogami ze zmęczenia! A pies się nadal nudzi... Co wobec tego zrobić? W jaki sposób spowodować, by to zwierzak padł w domu plackiem? Ano trzeba mądrze zaplanować psu dzień, ze szczególnym uwzględnieniem spaceru. Pies przesypia średnio 14-16 godzin na dobę, zależy jeszcze od psa. Pozostałe 8-10 godzin przeznacza na codzienną aktywność i rozładowanie energii. Mało kto z nas pracuje 5 godzin dziennie, zarabiając wystarczająco, by godnie z tego żyć i resztę czasu poświęca psu. Średnio pracujemy po 8 i więcej godzin, mamy rodziny, obowiązki... Pies nie może nam zająć całego wolnego czasu, więc zaplanujmy sobie ten czas tak, by jak najbardziej wymęczyć psa. W końcu nie od dziś wiadomo, że pies zmęczony to pies szczęśliwy ;-) Są dwa rodzaje zmęczenia: psychiczne i fizyczne. Każdy pies dla dobrego samopoczucia potrzebuje obu rodzajów zmęczenia, ze szczególnym naciskiem na psychiczne. Dlaczego? Otóż postawmy sprawę jasno: zmęczyć fizycznie młodego, zdrowego i pełnego energii psa jest ogromnie trudno. Nawet jak sięgniemy po rower i zafundujemy futrzakowi dwudziestokilometrowy maraton, to owszem, będzie on tego dnia zmęczony. Ale po 5 dniach będzie w stanie z tętnem równym spoczynkowemu przebiec i 50 km, a my? My już niekoniecznie ;-) Dlatego właśnie tak ważne jest zmęczenie psychiczne. Nas kosztuje mało energii, zajmuje stosunkowo mało czasu, a efekty są wymierne. Dlatego od dziś- koniec ze spacerkami, na których my idziemy zatopieni w myślach, a pies daleko od nas buszuje po krzakach, zapominając wogóle o naszym istnieniu. Spacer ma być aktywny, z elementami zabawy i szkolenia, ale także luźnego biegania. A oto co można robić na spacerze:
No dobrze, tyle o spacerach (chyba, że macie jakieś inne, ciekawe pomysły?). A co z domem? Wiadomo, że po ledwie godzinnym spacerze pies nie pójdzie grzecznie spać aż do następnego dnia! No więc tutaj możliwości też jest wiele. Ot, wspomniane już szukanie zabawek, tudzież poszukiwanie jedzenia (w końcu żarcie nie musi być podane na talerzu, można nia nie zapracować!). Zabawa w aportowanie. Szkolenie (tak, tak, szkolenie też dla psa może być fajną zabawą!). Zabawki wypchane jedzeniem (choć łatwo zwłaszcza małego psa podtuczyć). Pluszaki. Ale także zwykłe uczestniczenie w życiu rodziny. Mimo wszystko warto psu raz na jakiś czas zafundować naprawdę porządny, wielogodzinny spacer, tudzież inną formę aktywności. Może trening agility? Frisbee? Posłuszeństwo? Możliwości na aktywne spędzanie czasu z psem jest mnóstwo, a wszystko zależy tylko od nas." Jak widać- miałam wtedy niezłą wenę twórczą ;-)
czwartek, 14 października 2010
O spacerkach
Temat spacerków wzbudza wśród posiadaczy psów dość duże emocje. Na jednym końcu mamy ludzi, którzy z psem wychodzą pod blok na siku, albo zgoła nie wychodzą wcale, bo przecież pies ma podwórko. Z drugiej strony są zaś Ci, którzy codziennie spędzają z psem minimum 4 godziny dziennie na intensywnym treningu w plenerze (skąd-inąd mam poważne podejrzenia, że takie osoby to nie dość, że są przerażająco zamożne, bo nie muszą pracować, to jeszcze absolutnie nie posiadają rodziny, przyjaciół i innych zainteresowań). A pośrodku- cała gama mniej lub bardziej "normalnych" właścicieli. O dobrych i złych spacerkach można też poczytać w psiej literaturze, bo temat ten dość regularnie przewija się przez psie czasopisma. I za każdym razem można przeczytać co innego. Najpierw było, że pies potrzebuje jak najwięcej ruchu, aktywności, zabaw, szkoleń, bo tylko wtedy jest spełniony. Potem- że nie, bo powoduje to stres i problemy z wyciszeniem się, nie mówiąc już o tym, że przeciętny pies ma dużo lepszą kondycję niż przeciętny człowiek i przeciętnego psa trudno przeciętnemu człowiekowi zmęczyć. Więc jak jest naprawdę? No cóż, trzeba wytyczyć własną ścieżkę, biorąc pod uwagę rasę psa, jego charakter, wiek, użytkowość, zdrowie, oraz nasz charakter, wiek, styl życia itp. Niemniej absolutnym minimum jest godzinny spacer CO-DZIEN-NIE. Oczywiście, może się zdarzyć, że leżymy trawieni gorączką i psa spacer ominie, ale to powinny być wyjątki. Ja chodzę codziennie. Bez względu na to, czy akurat pada, czy też jest mróz minus 20. Czy jestem zmęczona, przeziębiona, albo w depresji. CO-DZIEN-NIE. Z tym, że spacery są różne. Najczęściej jedziemy sobie do lasu, gdzie dziewczyny oddają się psim rozrywkom typu tropienie, taplanie się w błocie i tarzanie w liściach. Najchętniej do powyższego spisu dodałyby jeszcze pogoń za zajączkiem czy sarenką, ale ja absolutnie się na takie rozrywki nie zgadzam. Dlatego Elza po lesie spaceruje na długiej lince. Nie jest to może komfortowe- ani dla niej, ani dla mnie- ale konieczne. W naszym cudnym lesie zajączków i sarenek w bród, a ja nie mam zamiaru mieć na sumieniu ani ślicznej sarenki, ani- tym bardziej- Elzy czy Tekli, jak ją odstrzeli myśliwy. Oczywiście, konieczność chodzenia na lince stanowi doskonałą okazję do ćwiczenia przywołania:
a jak już zameldują się u mych stóp obie suki, to można poćwiczyć np. siad:
czy też leżenie:
(z którego jestem straszliwie dumna, bo Elza prawie 2 miesiące nie ufała mi na tyle, by się położyć) Czasem, jak wyjątkowo nie mam czasu, to biorę suki wieczorem na spacer po mieście. Na półtorej godziny jak nic. Spacerujemy po osiedlach, bocznych uliczkach. Przy niektórych kępach trawy spędzamy i dobrych 10 minut. Bo to jest spacer DLA psów. Nie dla mnie. Ciekawy wpis dotyczący spacerów: http://sundayivigo.blox.pl/2010/09/Dobry-spacer.html I kilka zdjęć ze spacerku z siostrą i rodzicowymi psami, Cyganem (10 lat!!!) i Finką:
środa, 13 października 2010
Wizyta w ośrodku kolonijno-wypoczynkowym "Hucuł"
W pobliskiej ;-) (ledwie 46 km!) Brennej znajduje się spora hodowla hucułów, którą w ostatnią niedzielę wraz z sukami odwiedziłyśmy. Ośrodek położony jest wyjątkowo malowniczo: a hucki są niezwykle sympatyczne: Jak hucułki poszły w siną dal: postanowiłam przejść się z dziewczętami w trasę. Na moją propozycję suki zareagowały z entuzjazmem: Nieme prośby: zostały wysłychane: Suki aportowały tak długo, aż padły: Ja zaś byłam w takim stanie, że już widziałam światełko na końcu tunelu: ;-) Tradycyjnie już pozowanie: na kładce huculskiej: i dziecięcym domku ze zjeżdżalnią: więcej zdjęć huckowych tu:http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/Brenna10102010# a suczych tu: http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/SpacerWBrennej10102010#
wtorek, 12 października 2010
poniedziałek, 11 października 2010
Październikowy spacer
Z okazji pięknej pogody i wolnego łikendu zabrałam sucze na długi spacer i nawet wzięłam aparat! W poszukiwaniu wiewiórek: Detektyw Elza na tropie (sarenek): zabawa: widoczki: I ćwiczenia: siad-zostań: siad-zostań z utrudnieniem: Leżeć-zostań: więcej zdjęć: http://picasaweb.google.pl/aleksandra.mucha/Spacer09102010#
Historia pewnej kąpieli/wakacje cz.5
Ponieważ niektóre konie przypominały świnki: (i bynajmniej nie mam tu na myśli kondycji opasowej), postanowiłam je wykąpać. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam: Niestety, niektórzy: uważali, że robię to ŹLE, toteż postanowili pokazać mi, jak TO się robi prawidłowo: A że ja nie mam zamiaru się kłócić, toteż: :-) |
Archiwum
Zakładki:
Ciekawe blogi zwierzęcych pasjonatów
Strony psiarzy
Strony szkoleniowe
Warto odwiedzić
|